Przy stoliku siedziała
sama.
Przedzierała się przez gąszcz korytarzy
za towarzysza mając
tylko
jednego kolegę:
bardzo nieśmiałego chłopca.
Powiedziałbyś - niewidzialnego.
Kolega milczał tajemniczo.
Gdy utknęła pod skałą ludzkich słów
kolega nie pomógł.
Nie uścisnął jej nawet dłoni
gdy wyruszyła w daleką wędrówkę.
Jego milczenie wypełniło głuchą ciszę.
--------
Nie pamiętam, jak dawno nic tu nie pisałam. Przepraszam, ale dramione już raczej nie będzie (raczej, bo zawsze jest 1% szansy na spontaniczną miniaturkę).
Nie chciałam być jedną z tych osób, które coś zaczynają i nie kończą, bo wiem, że jest tam kilka osób, które lubiły moje wypociny. I właśnie tym osobom dziękuję - za wszystko.
Moja miłość do dramione nie umarła, ale zmieniło się dużo rzeczy w moim życiu. Jestem w takim punkcie, że nie mam pojęcia gdzie pójdę i to mnie dobija. Jest jeszcze dużo innych czynników, które składają się na mój aktualny nastrój - mam nadzieję, że to zrozumiecie.
To wszystko uniemożliwia mi napisanie jednego pełnego opowiadania. Próbowałam wiele razy.
Dlatego postanowiłam opublikować ten wiersz, jedną z niewielu rzeczy, z których jestem dumna.
Taka forma przeprosin.
Kocham Was i jeszcze raz dziękuję
Alicia*