Nie tak bardzo (krypto) reklama :)
Od dawna myślałam o założeniu prywatnego bloga, który byłby dla mnie czymś w rodzaju pamiętnika i stało się! Chciałabym poprosić Was o zaproponowanie tematu pierwszej notki, lub ogólnie tematów, które chcielibyście tam zobaczyć. Mam nadzieję, że spodoba Wam się idea i będziecie mnie wspierać :)
http://moja-prywatna-ciemna-kraina.blogspot.com
I przy okazji wrzucam króciutką miniaturkę. Bez poprawek, bo nie mam siły na nią patrzeć, przepraszam.
---------
Patrzył na jej sylwetkę ubierającą się w pośpiechu, niespokojnie. Widział jak naciąga niedbale podkolanówki i zakłada koszulę zapinając co drugi guzik. Przeciągnął się na łóżku hamując ziewnięcie. Wiedział, że nie może nic zrobić. Że ona znów wyjdzie zostawiając go samego i znów będzie przez niego płakała. A on znów się upije.
Coś w środku kłuło go niemiłosiernie i ściskało gardło. Chciał ją zatrzymać, ale nie podniósł ręki i nie złapał jej. Chciał ją pocałować, ale nie mógł się podnieść. I bardzo chciał jej powiedzieć co do niej czuje, ale to też mu się nie udało.
- Będę tęsknił... - wyszeptał dopiero wtedy, gdy drzwi zamknęły się z cichym skrzypnięciem.
***
Łzy zaczęły cieknąć po jej twarzy już za progiem, ale przyśpieszyła tylko kroku i deportowała się. Nie miała siły na nic. Upadła z cichym szlochem na dywan i płakała. Bardzo długo i boleśnie.
Kochała go, nawet za bardzo. Nie mogli być razem, ale ona wciąż przychodziła do pokoju 273 w brudnym, zaniedbanym motelu. Zdawała sobie sprawę z tego, że on stanie wkrótce przed ślubnym kobiercem. I wtedy ich spotkania zakończą się ostatecznie.
Przestała płakać dopiero, gdy łzy nie chciały już lecieć. Wypiła stojący na komodzie eliksir i chwiejnym krokiem ruszyła do łazienki.
***
Pogoda była idealna. Słońce rozświetlało znajdujący się przed ogromnym pałacem plac, przystrojony tego dnia na wesele. Gdy zadzwoniły magiczne dzwonki ustawione kolumną wzdłuż ławek, ludzie zaczęli zajmować miejsca.
Draco wyglądał tego dnia szczególnie zniewalająco. Ubrany w idealnie skrojony garnitur, a każdy kosmyk jego włosów ułożony był w określonym miejscu. Posyłał gościom uśmiechy, które wyglądały bardzo przekonująco. Było jednak kilka osób, które wiedziały jak bardzo nieszczęśliwy jest czekając na ślubnym kobiercu na nieodpowiednią kobietę. Odkąd goście zaczęli się zbierać, rozglądał się za nią, choć rozumiał dlaczego miałaby nie przyjść. Tak naprawdę zaproszenie jej było okrucieństwem wymyślonym przez Astorię, która chciała znów triumfować. Odebranie Dracona jej nie wystarczało, musiała osiągnąć pełny sukces.
Mężczyzna nie wiedział, kiedy dzwonki zamilknęły, a Astoria zaczęła iść w jego stronę po długim kobiercu z kwiatów. Cały czas przeszukiwał tłum wzrokiem, szukając charakterystycznych, brązowych loków. Poczuł, jak kobieta staje obok niego i łapie go za dłonie, ale nie przestał.
I wtedy ją zobaczył. Była niewielkim punktem w oddali, stała na klifie. Wiatr targał jej włosami, twarz wydawała się jeszcze bledsza niż zwykle, a czarna suknia do ziemi dodawała jej powagi. Patrzyła mu prosto w oczy, czuł, że jest nim zawiedziona. Nagle uśmiechnęła się zadziwiając go tym i budząc niepokój. Wciąż z uśmiechem na ustach zrobiła jeden krok w tył.
Drugi był jej ostatnim. Nie zważając na nic, Draco zaczął biec w stronę klifu z całą prędkością.
***
Najdroższa
Minęło już tyle lat odkąd widziałem Cię po raz ostatni. Za każdym razem, gdy odwiedzam Twój grób, gdy widzę ten klif, widzę Twoje ciało leżące bezwładnie na skałach. I zaczynam płakać, bo wiem, że to przeze mnie taka wspaniała osoba opuściła ten świat.
Pragnę zrobić to samo, dołączyć do Ciebie, ale nie zasługuję na śmierć. Każdy dzień u boku Astorii, każdy poranek jest dla mnie karą za to, co zrobiłem.
Prawda jest taka, Hermiono, że kocham Cię. Wtedy, przed ślubem, nie doceniałem jeszcze jakim szczęściarzem byłem. Bałem się odrzucenia rodziny, ale teraz wiem, że nienawiść do samego siebie jest jeszcze gorsza.
Okazuje się, że nawet czarodzieje nie potrafią cofać czasu.
Przepraszam Cię za wszystko.
Draco